Bulwarowa historia

„Jestem zwolennikiem teorii, która polega na przejmowaniu się tematem, na przeżywaniu każdego szczegółu. Nie wystarczy proste stwierdzenie, trzeba się wgryźć, rozłożyć obraz na czynniki pierwsze”.

Wojciech Nowicki, Odbicie

 

Przechodziłem przez placyk przy moście Galata. Grupa syryjskich uchodźczych dzieci próbowała przejąć kontrolę nad tym miejscem. Pozostawione bez opieki smarkacze roznosiły plac w pył.

Dużo się dzieje na tym zdjęciu.

Oto chłopiec. Cały w euforii. Właśnie przegonił koncertującego nieopodal muzyka. Udowodnił, że jest silniejszy od dorosłego. Sinoszare stopy tańczą zwycięskie piruety. Tasiemka podtrzymująca zbyt obszerne spodnie powiewa w rytmie spontanicznych pląsów. Patrzy w ślad za oddalającym się grajkiem.

U jego stóp dwie dziewczynki. Mały, może czteroletni brzdąc z upiętymi w koczek skręconymi brudem włosami. I nieco starsza na oko dziesięciolatka, z pierścionkiem na palcu i szaroburą chustą na głowie. Ta pierwsza jeszcze chwilę temu pluła na przechodniów. Tę drugą pobił jeden z oplutych. Zbierają płatki róż, by za chwilę rzucić je w odpoczywających nieopodal na schodach ludzi.

Kilka kroków dalej zażywna kobieta o wyglądzie wieśniaczki, je drugie śniadanie. Bułka z rybą i warzywami, kupiona w przydrożnym barze znika szybko. Dzieciaki nie zdążą podejść do niej i pożebrać. Za swoją niewdzięczność zostanie wkrótce potraktowana śliną i obrzucona podniesionymi właśnie z ziemi resztkami kwiatów. Przełykając ostatni kęs i wycierając jednocześnie otłuszczone palce kobieta zdaje się nie dostrzegać tego, co się wokół niej dzieje. Patrzy przed siebie, w jakiś nieokreślony punkt po drugiej stronie zatoki Halić.

Tuż za kobietą, starszy mężczyzna zdejmuje okulary, by uważnie przyjrzeć się proszącej o jałmużnę dziewczynce. W ręku trzyma komórkę. Musi co, przed chwilą surfował w sieci. Starszy pan uważnie patrzy na trzymającą się pod boki Syryjkę. Nie zdecydował jeszcze czy poddać się nachalnej prośbie o pieniądze. Czy okupić spokój kilkoma lirami czy dołączyć do grona obrzuconych i oplutych. Między tym dwojgiem trwa cicha wojna. Na spojrzenia. Na miny, na postawy. Hardość ściera się z uporem. Bezczelność młodości z dojrzałością wieku. Nieskazitelność białej skarpetki z  brudną stopą w klapku.

Obok i w oddali przechadzają się ludzie. Nic nie obchodzi ich ta bulwarowa historia. Większość nie zwraca nawet uwagi na nadbrzeżny placyk. I tak zwycięstwo przestanie być zwycięstwem. Płatki róż znów zaścielą beton. Kanapka zmieni się strawioną papkę. A starszy Pan nie będzie już miał czystej skarpetki. Dziewczynka kopnie go w kostkę.

Rafał Gradzki on sabwordpress
Rafał Gradzki
Fotografia od lat jest moją pasją. Szukam w niej prawdy o ludziach, ich życiu. uczuciach i namiętnościach. Uwielbiam klasyczne czarnobiałe obrazy. Kuszą mnie zarówno ulice miast, jak i intymna relacja podczas portretowania konkretnego człowieka. A kiedy zdjęcie się uda, czuję się naprawdę szczęśliwy.

Więcej tekstów i zdjęć na personalistambul.com oraz rafalgradzki.com