Wenezuela oczami gringo: Czarny Święty

Dzień świętego Benito. Mucuchies, miasteczko położone na wysokości około 3000 metrów w Andach, w Parku Sierra Nevada. Na co dzień zapewne małe spokojne miejsce, tego dnia są tu tłumy. Wysiadam lekko skołowany z autobusu. Idziemy na rynek. Powoli zaczynają schodzić się ludzie.

Na czele jedzie pick-up z konferansjerem, za nim przechodzą dzieci ubrane na czerwono, z twarzami pomalowanymi na czarno. Dalej kobiety, również z twarzami na czarno. Słyszę muzykę. Na procesji nie może przecież zabraknąć orkiestry! Powoli zaczynają dochodzić do mnie pierwsze wystrzały. Procesja cały czas idzie. W końcu dochodzi moment kulminacji.

Nadciąga długi sznur osób również ubranych na czerwono z pomalowanymi na czarno twarzami, jednak tym razem osoby te niosą ze sobą strzelby. Co więcej, każdy co chwila ładuje strzelbę prochem i oddaje strzał. Odrzut jest tak silny, że osoby te ledwo mogą ustać na nogach. Huk jest taki, że ledwo da się wytrzymać. Co jakiś czas widać figurkę przedstawiającą czarnego człowieka.

Trudno powiedzieć ile osób szło. Może trzysta, może czterysta? W każdym razie cały duży rynek zapełnił się ludźmi. Na hasło wszyscy stanęli, nabili strzelby i w powietrze uniosła się salwa honorowa. Cały plac spowiła dusząca chmura spalonego prochu.

Jadąc tam nie miałem pojęcia, co to za święto czy kim jest ten czarnoskóry mężczyzna. Zacząłem pytać. Dowiedziałem się, że tak czci się San Benito, czarnoskórego świętego. Nie wiem czy dobrze zapamiętałem, ale trzeba w celu zdobycia jego łask wystrzelać pięć kilogramów prochu. Czemu prochu? Kiedyś był on bardzo drogi i była to zapewne swoistego rodzaju drogocenna ofiara.

Co jeszcze wiadomo o San Benito? Ja wyczytałem bardzo rasistowską historię, która głosi że był bardzo przystojnym mnichem, który cieszył się upodobaniem kobiet. Modlił się do Boga, aby nie popełnił grzechu. Bóg, aby pozbawić żądz kobiet, a mnicha nie wystawiać na pokusę uczynił go czarnym.


Paweł Huras
Szuka nieistotnych dla innych elementów. Ułożył nawet własne
motto "by dostrzec szpargały", czyli małe rzeczy w codziennym życiu.
Gdyby miał dużo czasu, usiadłbym w ruchliwym miejscu i robił zdjęcia
ludziom.