Podobno kiedyś coś tu pękło. Część oddzieliła się od reszty i powędrowała prosto do wody. Góra straciła większość siebie. Pozostała duża, płaska, kwadratowa powierzchnia. Ewenement. Oto Preikestolen: jedno z tych miejsc, które warto zobaczyć na własne oczy.

Preikestolen znaczy ambona. Faktycznie można z tego miejsca popatrzeć na świat z góry – od tafli wody do czubka jest ponad pół kilometra. Otoczona pięknym ciągiem gór, zachęca do zatrzymania się na chwilę, spoczęcia gdzieś bliżej krawędzi i zwyczajnie zapatrzenia się na wszystko to, co nas otacza.

To zdecydowanie jedno z obowiązkowych miejsc do zobaczenia w Norwegii. I mało który turysta je omija – tylko w okresie letnim te tereny odwiedza ponad 150 tysięcy ludzi. To wizytówka tego regionu. Praktycznie niemożliwe jest przyjść tu i kogoś nie spotkać. Na górę idzie się 3 godziny, więc jest to dobry moment na poznanie nowych ludzi.

Dotarcie tutaj, wbrew pozorom, wcale nie jest takie łatwe. Nawet nie chodzi o wejście na samą górę! Te setki tysięcy ludzi przybywa tu promem, który przybija do portu oddalonego od wejścia na szlak o kilka dobrych kilometrów. Bez samochodu, jak to w Norwegii, albo drogo albo długo. Warto więc wziąć to pod uwagę i, w przypadku braku samochodu pod ręką, zawrzeć przyjaźnie na promie.

Jednocześnie wszystkim amatorom pięknych widoków po przebudzeniu przypominam, że w Norwegii możesz bez problemu spać praktycznie wszędzie. Nawet na szczycie tej góry.

Posted by:Marcin Gierbisz

Od dziecka mam niezwykłą supermoc, ale jeszcze jej nie odkryłem. W wolnych chwilach pracuję ze startupami. Czasem czytam gazety w językach, których nie rozumiem.