Powyższe zdjęcie zostało zrobione przez Arka Rataja, który w 2012 i 2013 przebywał w Hondurasie. Państwie małym i niespokojnym. Ekstremalnie niebezpiecznym. To tu, w północno-zachodniej części kraju, położone jest piekło na Ziemi. San Pedro Sula. Miejsce, gdzie codziennie giną z rąk innych ludzi giną dziesiątki osób.
– Pierwsza instrukcja, którą otrzymałem od ludzi, którzy mnie zatrudnili to nie wychodzić na ulicę po godzinie 6:00 wieczorem, nie wychodzić po zmroku, nie wychylać się. I stosowałem się do tego. – mówił Arek w jednym z wywiadów.

Jednak nawet w najgorszym miejscu na ziemi są ciekawe świata dzieci, niezważające na potencjalne niebezpieczeństwa, nie bojące się obcych.

Arek był wtedy wolontariuszem, trochę piszącym reporterem i nauczycielem. Tego dnia grał w baseball ze swoimi studentami. Jednak na stadionie nie byli sami. Tuż za ogrodzeniem otaczającym boisko, na mini trybunach, dostrzegł chłopaka, który bawił się z kotem, małego Latynosa i czarnego, futrzanego, rozbieganego czworonoga. Podszedł do nich na chwilę z aparatem. Chłopiec wziął kota na ręce, podniósł i perfekcyjnie zapozował.

Zdjęcia Arka można śledzić na Facebooku oraz stronie magazynu LensCulture

Posted by:Marcin Gierbisz

Od dziecka mam niezwykłą supermoc, ale jeszcze jej nie odkryłem. W wolnych chwilach pracuję ze startupami. Czasem czytam gazety w językach, których nie rozumiem.