Odwiedziny

img_9304_int2Szukam informacji. Godziny mijają, ja siedzę wpatrzony w monitor. Znajduję.

Było trzech braci. Bolesław, który w wieku 21 lat ginie pod Płockiem. Jerzy, którego guziki wśród tysięcy innych zainspirują kiedyś Zbigniewa Herberta. I wreszcie Tadeusz, który zmarł jako jeden z powojennych emigrantów.

Wstaję od komputera. Chcę się na chwilę oderwać. Prawdziwe „Polskie Drogi”. Dziesiątki nazwisk, o których czytałem, to dziesiątki podobnych życiorysów, dziesiątki ludzi. Za każdym stoją ich myśli, marzenia.

Dzień zaduszny. Wybraliśmy się na Cmentarz Wojskowy na Powązkach. Długie rzędy grobów. Zapalamy lampki ludziom, których nie znamy. A może już ich znamy? Wreszcie docieramy do Trzech Braci. Dwóch jest tu tylko symbolicznie. Uprzątamy liście, zapalamy znicz. Jest wieniec z żołędzi, ktoś odwiedza ten grób.

(…)

Rok później – wybierasz się sentymentalny spacer po Powązkach? – jasne!

Znów idziemy tymi samymi alejkami. Tutaj bohater, tam sekretarz KC PZPR. Jest też Łączka, są kwatery powstańcze. Jeszcze nie rozświetlone, Wszystkich Świętych dopiero pojutrze. Na koniec znów Trzej Bracia. Nagrobki przysypane liśćmi. Odsłaniamy napisy i zapalamy przyniesione znicze. Znajdujemy wieniec z żołędzi. Ten sam.

Dyzma Zawadzki