Ulice Stambułu – Igraszki losu

Nude Istanbul V 2016Idę Istiklal Caddesi. Jeszcze nie ma południa, sklepowe witryny powleka metal zasłon.

O tej porze główny stambulski deptak jest jakiś taki pustawy. Niech Was jednak nie zmyli to słowo. W tym przypadku oznacza to bowiem ni mniej, ni więcej, tylko prześwity w tłumie. W weekendowy dzień potrafi się tu przewalić nawet dwa miliony narodu, więc zmniejszone natężenie ruchu pieszego daje tylko nieco większą szansę na dostrzeżenie jakiejś ciekawej sceny.

Idę sobie zatem i rozpatruję się po bokach. Tramwaj dzwoni, żebym spadał z torów. Posłusznie usuwam się na bok i dostrzegam przycupniętą przy ścianie staruszkę. Obowiązkowa chusta, czarna torba, grupy sweter, kwiecista spódnica. I trekkingowe buty, zupełnie nie pasujące do reszty ubioru. Nie patrzy na ludzi. W wystawionej dłoni ściska kilka paczek higienicznych chusteczek. To dość powszechny tu widok. By zarobić kilka lirów ludzie podejmują się sprzedawać na ulicy prawie wszystko. Woda, losy, latające pajączki, przeźroczyste parasole, statywy do telefonów komórkowych, gumki, zapałki, papierosy, szwarc, mydło powidło, no i chusteczki też. Przystaję i przyglądam się scenie. Paczuszki wyglądają w jej dłoni jak małe książeczki. Staruszka nie krzyczy, nie zachwala swojego towaru, nie prosi, nie błaga, nie zawodzi, nie jęczy. Wygląda, jakby w ogóle nie chciała zwracać na siebie uwagi. Gdzieś w zakamarkach ust czai się smutek i gorycz. Ten wszechobecny stambulski huzun. Patrzę na to wszystko i czas zwalnia dookoła mnie, prawie się nie porusza.

I nagle słyszę krzyk. Z ciemnego zaułka wyłania się łysawy gość ubrany w ciemny garnitur i krzyczy na przechodniów. Wymachuje rękoma, psiocząc bez przerwy, bez opamiętania, bez chwili wytchnienia. Nie rozumiem co mówi. Po reakcjach przechodniów wnoszę, że chyba ich obraża. Mijając go rzucają kilka gniewnych słów, czasem wygrażają pięściami. Staruszka pozostaje obojętna. Przytulona do ściany, ze zbolałą twarzą zaciska palce na paczuszkach chusteczek. Dwa metry za nią trwa spektakl obelg i wyzwisk.

Robię zdjęcie. A potem drugie. I dumam nad igraszkami losu. Ta scenka jest dla mnie skondensowaną emanacją współczesnego świata. Pełnego wstydu biedy i irracjonalnego gniewu. Wyparcia i obojętności. Straconego życia. Bo kto kupi te chusteczki? Kto sprawi, że staruszka się uśmiechnie? Kto wypije z bluzgającym jadem gościem rakiję i przywróci spokój jego duszy? No kto?

Rafał Gradzki on sabwordpress
Rafał Gradzki
Fotografia od lat jest moją pasją. Szukam w niej prawdy o ludziach, ich życiu. uczuciach i namiętnościach. Uwielbiam klasyczne czarnobiałe obrazy. Kuszą mnie zarówno ulice miast, jak i intymna relacja podczas portretowania konkretnego człowieka. A kiedy zdjęcie się uda, czuję się naprawdę szczęśliwy.

Więcej tekstów i zdjęć na personalistambul.com oraz rafalgradzki.com