„To jest sztuka żyć ze sztuki”. W pracowni rzeźbiarza Stanisława Hochuła

– Niektórzy sąsiedzi nawet mnie nie znają, bo ciągle tutaj siedzę – mówi Stanisław Hochuł, artysta rzeźbiarz, były wykładowca ASP w Katowicach. Obecnie mieszkaniec Goczałkowic. Mimo że jest już na emeryturze, to nie zamierza spocząć na laurach.

11896040_466236643556407_2318741769087983080_nMożna powiedzieć, że artystą został przez przypadek.
– Miałem złożyć papiery do Śląskich Zakładów Technicznych, ale nie zostałem przyjęty, bo brakowało mi jakiegoś zaświadczenia. Wtedy ojciec mi zaproponował żebym zdawał do liceum plastycznego…

15128694_10154884021739101_1199987987_nPo ukończeniu liceum zdał egzamin na ASP w Krakowie. Niedługo później przyszły pierwsze zlecenia, choć nie do końca satysfakcjonujące zawodowo.
– Miałem do zrobienia dwa orły dla urzędu wojewódzkiego i popiersie Aleksandra Zawadzkiego (PRL-owskiego polityka, m.in. sekretarza Komitetu Centralnego PZPR – przyp. red.) – opowiada pan Stanisław. – Zresztą Lenina też popełniłem…

Pierwszą satysfakcję przyniosły rzeźby, które do dziś zdobią chorzowski park.
– To były jelenie, naturalnej wielkości, zrealizowałem je w blasze – wyjaśnia. Rzeźby zostały szerzej docenione, także w konkursach i można je oglądać do dziś. Oprócz jeleni park zdobią jeszcze trzy rzeźby pana Stanisława, między innymi dwie bodące się kozy. – Wśród znajomych, po cichu, nazywaliśmy je Solidarność i Partia.

W swoich okolicach też zostawił po sobie ślady. Wśród nich znajduje się zdobiąca skwer w Goczałkowicach Zdroju fontanna w kształcie ryb.
– Rybom z pyszczków wydobywa się mgła solankowa i kuracjusze mogą się inhalować – opowiada pan Stanisław. Sam jednak swoje dzieło rzadko ogląda. – Ja tam nie byłem chyba z dziesięć lat, większość życia spędziłem w pracowni – wyjaśnia.
15134242_10154884021729101_1567558672_n
Pan Stanisław pytany o dzieło swojego życia, odpowiada, że nigdy nie wiadomo, czy ono już jest za nami, czy jeszcze przed. Póki co za takie uznaje Pomnik Ofiar Katynia stojący na katowickim placu Andrzeja. Wraz z architektem Marianem Skałkowskim wygrali konkurs na jego projekt. – Mieliśmy wspólną koncepcję – chcieliśmy wyrazić tragedię. Architekt wymyślił, żeby rzeźbę trzech żołnierzy umieścić na lekkim wzniesieniu, a pod nimi był dół z rozstrzelanymi żołnierzami – opowiada Stanisław Hochuł.

Rzeźba jest bardzo emocjonalna, a to już zasługa naszego rzeźbiarza i jego koncepcji. – Pierwszy żołnierz patrzy do dołu, środkowy stoi dumny, nieugięty, a trzeci już pada od strzału – wyjaśnia autor pomnika. – Oni mają powiązane ręce, a ich płaszcze są nieco odrealnione: ich dół łączy się z ziemią, co symbolizuje to, że ci żołnierze tam zostali pogrzebani.
15151096_10154884021744101_172806859_n
Stanisław Hochuł najbardziej lubi rzeźbić w glinie, choć wiąże się z tym pewne niebezpieczeństwo. – W glinie ciągle można coś poprawiać, zmieniać udoskonalać, trudno skończyć rzeźbę – wyjaśnia. Trudno mu też ze swoimi dziełami się rozstać, dlatego jego pracownia jest pełna rzeźb i projektów. Artysta ciągle pracuje, ale w końcu znalazł czas by stworzyć coś dla przyjaciół i rodziny. Dla żony robi płaskorzeźbę, dla przyjaciela jego popiersie, a dla syna kapliczkę, którą będą mogli w jego ogrodzie podziwiać mieszkańcy Goczałkowic.

Gdyby po raz drugi przyszło panu Stanisławowi wybierać swoją drogę życiową, to nie ma wątpliwości, że zostałby artystą. – Chociaż czasem się irytuję, bo gdybym został badylarzem to mercedesem bym jeździł – tłumaczy. – Moim studentom zawsze powtarzałem: „To jest sztuka, żyć ze sztuki”.

Urszula Gutowska