img_9258Trudno mi powiedzieć co tu faktycznie się działo. Gdy podchodziłem bliżej obaj panowie kończyli właśnie krzyczeć i wykonywać zamaszyste gesty. Sprawa pomiędzy mężczyzną z wózkiem, a wróżbitą była niejasna, ale jeden fakt wydawał się oczywisty: chodziło o przeszłość, względnie o teraźniejszość. Przyszłość nie miała z tym nic wspólnego.

Włoskie ulice, szczególnie podczas większych wydarzeń, roją się od ludzi, którzy skupiają się na wyciąganiu pieniędzy od turystów. W niektórych miejscach można zobaczyć panów z lekkim brzuchem przebranych za legionistów, w innych pojawiają się zadziwiające ilości lewitujących „mnichów” (wszystkich, w zastanawiający sposób, wspartych w tym lewitowaniu na lasce). Równie wiele jest panów, którzy sprzedają tanie, ręcznie robione bransoletki, choć nie jest powiedziane czy ręce, które je wytworzyły należą do nich samych czy raczej do dzieci zamkniętych w jakiejś fabryce. Ale właśnie – wróżbitę, i to tak przygotowanego, przez kilka dni chodzenia po Rzymie spotkałem tylko jednego.

Poszedłem bliżej, jednak wróżbita gestami pokazał mi, że przewidział na dziś wszystko, co było do przewidzenia. Zaczął się zwijać. Możliwe, że już wiedział, co go czeka. W oddali zamajaczyły charakterystyczne mundury carabinieri.

Posted by:Marcin Gierbisz

Od dziecka mam niezwykłą supermoc, ale jeszcze jej nie odkryłem. W wolnych chwilach pracuję ze startupami. Czasem czytam gazety w językach, których nie rozumiem.