Edirne – samotna modlitwa

EdirneDo Edirne pojechałem przypadkiem. Moja znajoma miała tam do załatwienia jakieś sprawy. Przez większość dnia wałęsałem się bez większego celu po mieście, starając się zgubić w jego zakamarkach.

Słońce prażyło coraz intensywniej. Znajdowałem się nieopodal jednej z najstarszych budowli miasta – XV wiecznego meczetu zwanego Meczetem Starym lub po turecku Eski Cami. Jego 9 kopuł ułożonych płasko obok siebie zapowiadało zupełnie inne wnętrze od tych, które widziałem w Stambule.

Przed wejściem młoda kobieta szorowała na klęczkach marmurową posadzkę. Zapytałem, czy mogę wejść. Z uśmiechem odsunęła kotarę, zapraszając do środka.

Od progu uderzyły mnie wszechobecna czerwień i cisza. Ogromna, pusta, karminowa przestrzeń, podtrzymywana przez cztery monumentalne kolumny. Czułem się jak pyłek w kosmosie.

Wszedłem na galerię chcąc uchwycić z jej poziomu całość wnętrza. I wtedy w smudze światła wpadającego przez wejście ukazał się cień. Samotny mężczyzna klęknął na skraju światła.  Zaczął się modlić. Deski galerii musiały być bardzo stare – podczas wchodzenia niemiłosiernie trzeszczały. Zamarłem więc niczym żona Lota, nie chcąc żadnym skrzypnięciem przerwać modlitewnego skupienia przybysza. Na szczęście, aparat działał w cichy, trybie naswietlania.

I tak go uwieczniłem, zatopionego w myślach, prośbach, dziękczynieniu i ofierze, patrzącego w światłość swego Boga. A mury – pamiętające czasy pierwszych sułtanów, patrzące na upadek Bizancjum, słuchające o bitwie pod Grunwaldem i spaleniu Jana Husa – te mury wchłonęły jego modły i zamknęły w sobie.

Ciszy nie zmącił żaden szmer.

Rafał Gradzki on sabwordpress
Rafał Gradzki
Fotografia od lat jest moją pasją. Szukam w niej prawdy o ludziach, ich życiu. uczuciach i namiętnościach. Uwielbiam klasyczne czarnobiałe obrazy. Kuszą mnie zarówno ulice miast, jak i intymna relacja podczas portretowania konkretnego człowieka. A kiedy zdjęcie się uda, czuję się naprawdę szczęśliwy.

Więcej tekstów i zdjęć na personalistambul.com oraz rafalgradzki.com