img_2549_intWyruszyliśmy na Łotwę. Bez wielkich planów, bez dużych oczekiwań, trochę po przygody. Nie daliśmy się jednak w pełni porwać nieznanemu – pewne rzeczy musiały być zapewnione. Choćby miejsce, w którym śpimy. Zarezerwowaliśmy więc pokój w najlepszym hotelu w Rydze. Przynajmniej tak nam sugerowano nazwą przybytku, której każdy rozsądny turysta by zaufał – Best Hotel.

Jak przystało na najlepszych, hotelik ten mieścił się w okolicy centrum miasta. Spokojnie przemaszerowaliśmy tam z dworca i bez trudu odnaleźliśmy nasze (luksusowe) schronienie na najbliższą noc. Okazało się, że prawdopodobnie najlepsze sypialnie w Rydze usytuowane są na jednym z pięter starej kamienicy. Nie w całej kamienicy. Na jednym z pięter. Nigdy jednak nie przetestowaliśmy usług, jakie oferował Best Hotel, po prostu nie byliśmy w stanie się tam dostać. Nikt nie odbierał, gdy dzwoniliśmy domofonem, telefony kontaktowe były niedostępne, a głosy zza drzwi obok tabliczki z wielkim napisem BEST milkły, gdy pukaliśmy. Trzeba było szukać czegoś nowego.

lenin_intOdwiedziny w międzynarodowej sieci restauracji z dwoma złotymi łukami w logo, szybkie wyszukiwanie i już słyszę ze strony mojego kompana w niedoli: „Mam! Nawet tańsze niż wcześniejsza opcja. I mają wolne pokoje!”. Z zewnątrz budynek wyglądał bardzo przyjemnie. Nazwa jednak nie podsunęła nam myśli o tym, co możemy znaleźć w środku. Ļeņina apartamenti okazało się być wypełnionym podobiznami Władimira Iljicza Ulianowa.

img_2555_intLenin był w korytarzu, na stole w saloniku, w gablotkach przy wejściu, a duchem wypełniał cały hostel. Jedna głowa łypała zza stojącego w rogu pianina, inna pilnowała dzieci biegających po podwórku, jeszcze inna żegnała wychodzących, jakby mówiła „mam Cię na oku. Wiem, że nie zadbałeś o mój pokój”.

Nie da się uciec od karcącego wzroku przywódcy rewolucji.

img_2559_int

Sam hotel mogę polecić. Oczywiście, jeżeli nikomu nie przeszkadzają podobizny Lenina, które będzie spotykał (dosłownie) na każdym kroku. Miejsce okazało się też często odwiedzane przez Polaków, w czym utwierdziła nas wlepka Lecha Poznań, ładnie ukryta po wewnętrznej stronie kuchennej szafki.

Posted by:Marcin Gierbisz

Od dziecka mam niezwykłą supermoc, ale jeszcze jej nie odkryłem. W wolnych chwilach pracuję ze startupami. Czasem czytam gazety w językach, których nie rozumiem.