Co mówią ludzie? Na co warto zwrócić uwagę, gdy wyrusza się w tamtym kierunku? Na co się przygotować? I co mieszkańcy Indonezji myślą o Polsce? Zobaczcie jak wygląda życie na wyspach Indonezji!

Zabytki i tradycja

14924009_10210983254166244_271767134_o
Nie ma ich specjalnie wiele, to nie są to główne hity indonezyjskiej ziemi. Ich oś stanowią jedynie buddyjskie i hinduistyczne świątynie. Holendrzy, którzy rządzili tymi ziemiami aż do połowy XX w. nie zostawili po sobie jakiejkolwiek cywilizacyjnej spuścizny do zwiedzania, a meczety, którymi usiany jest cały kraj, nie mają zbyt wielkiej wartości poznawczej. Na zdjęciu słynna świątynia Borobudur.

12241091_10208039429732473_3280058804910158932_oTradycyjny balijski taniec z szalonymi stylizacjami.

Natura

12240896_10208039417212160_5004610466021286551_oWschód słońca na wulkanie Bromo. Jeden z tych widoków, które mimo totalnej zimnicy na zawsze zachowują się w pamięci.

14895685_10210983842220945_945192550_oTo kwestie krajobrazowe są głównymi hitami, które są do zobaczenia na terenach Indonezji. Zaczynając od malowniczych jezior wewnątrz wulkanicznych kraterów, przez rozległe pola ryżowe (powyżej i poniżej) zapewniające pożywienie mieszkańcom, aż po wschody i zachody słońca nad wulkanami lub wodą.
14894637_10210983810980164_724581874_o
Właściwie na każdym kroku można znaleźć miejsce, w którym człowiek chce się zatrzymać i chwilę popatrzeć. W szczególności na Bali!

14895633_10210983734738258_1162008852_oNa największej indonezyjskiej plantacji herbaty.

Ludzie

12247664_10208039415092107_4319456679377017481_oW Indonezji powszechne są, inaczej niż na Zachodzie, rodziny wielopokoleniowe. Normalną jest sytuacja, w której dzieci mieszkają z rodzicami, wspierając ich na starość, stąd w standardowym indonezyjskim domu żyją 3, a nawet 4 pokolenia.

W momencie ożenku żona wprowadza się do domu męża, przyjmując również jego status społeczny. Zatem jeśli dojdzie do mezaliansu, kobieta zostaje zrównana do kasty męża – nigdy odwrotnie! W rodzinach panuje patriarchat, w związku z czym to narodziny syna są powszechnie oczekiwane.

Trzeba zaznaczyć, że widać wielkie rodzinne zżycie i zakodowaną konieczność pomagania starszym.

12265814_10208039419092207_2859652231976241132_oJako, że edukacja jest obowiązkowa, ale płatna, rodzice często wymagają od dzieci, aby te odpracowywały wydane na szkołę pieniądze. Tutaj dziewczyna pomaga matce w przydrożnym sklepie.

Jedzenie

12239387_10208039422012280_531765377969206139_oJedzenie. Smaczne i tanie. Standardowe ceny wahają się od 3 zł w przyulicznym warungu do 25 zł w dość przyzwoicie wyglądającej restauracji. Co dziwne, w sklepach właściwie nie można kupić miejscowej czekolady, mimo że w Indonezji jest sporo ich fabryk. Są tylko zachodnie jak Cadbury, które są bardzo drogie. Przed wyjazdem należy się nastawić na duże ilości ryżu oraz nienormalnie dużą ilość jajek podawanych na śniadania.

Transport

11224443_10208039408171934_2364937072676566090_oPisane prawo o ruchu drogowym raczej nie istnieje, na ulicach rządzi doskonale zorganizowany chaos. Biały człowiek może dość łatwo na nich spanikować, ale miejscowi doskonale wiedzą co i jak robić. Dodatkowo na wielu terenach nie istnieją jakiekolwiek ograniczenia prędkości! Jeden z miejscowych był zszokowany, gdy usłyszał, że w Europie za wszystko można dostać mandat. Ten sam miejscowy, prowadząc auto, chciał skręcić w ulicę, do której był zakaz wjazdu. Okazało się, że przy wjeździe do niej spotkał policjanta, który oczywiście żadnego mandatu nie wlepił, tylko pokiwał palcem i zasugerował, że tutaj to nie wolno. U nas zapewne skończyłoby się to karą pieniężną. Ale było coś lepszego! Gdy jechaliśmy w jedno z miejsc przez mocno zakorkowane miasto, kierowca spytał, czy mielibyśmy coś przeciwko, gdyby zastosował „alternative road”. My na to, że oczywiście nie, po czym okazało, że ta droga alternatywna to była jazda pod prąd. Z tym, że chyba ten „skrót” był popularny wśród mieszkańców, bo przy „wjeździe” do niego stał policjant (!), który patrzył, czy z drugiej strony nic nie jedzie i czy można bezpiecznie pod prąd pojechać!

11226562_10208039442572794_1847420326037669092_oByłem naprawdę zaskoczony kondycją tamtejszego transportu kolejowego. Nie mogę powstrzymać się od stwierdzenia, że jest on o niebo lepszy niż to, które jest nam oferowane w Polsce. Bez specjalnie wielkich kłopotów kupiłem z Polski bilety na przejazdy pociągowe w Indonezji (szczerze mówiąc, to nie wiem, jak wygląda ta kwestia w stosunku do przejazdów w Polsce – może ktoś mnie oświeci?), które bez równie większych kłopotów wydrukowałem na dworcu w Dżakarcie, uzyskawszy mówioną płynną angielszczyzną (mimo że znajomość tego języka nie jest powszechna) od obsługi dworca informację, gdzie mam to zrobić. W samych pociągach warunki podróżowania są wręcz komfortowe za niewygórowaną cenę: optymalnie ustawiona klimatyzacja, bardzo dużo miejsca na nogi, gniazdka elektryczne przy każdym siedzeniu, odwracane fotele aby nikt nie siedział tyłem do kierunku jazdy, telewizory po dwóch stronach wagonu, na których odtwarzano filmy, a za czystość w danym pociągu odpowiadała konkretna osoba, do której w każdej chwili można było zadzwonić w razie wykrycia jakiegoś brudu. Jedynym mankamentem jest wahająca się od nastroju maszynisty punktualność pociągów, no ale cóż, taki to naród, że punktualnością się raczej nie przejmuje. Aha, no i widoki pól ryżowych na trasie Dżakarta-Yogyakarta są takie, że na zawsze będę je miał w pamięci.

Podobne odczucia mam jeśli chodzi o transport lotniczy. Podobne, a więc wszystko super oprócz punktualności! Abstrahując od niej wszystko bez zarzutu. Ba! Nawet na trasie dosłownie 50-minutowego przelotu dostaliśmy poczęstunek co najmniej w postaci wafelków oraz wody, a na trasach odrobinę dłuższych dołożono do tego słodką bułkę! W naszym narodowym przewoźniku chyba takich luksusów nie ma. No i wulkany oglądane z lotu ptaka to też niezła opcja.

Gospodarka

12244460_10208039419332213_9222791077159770561_oBezrobocie w Indonezji w zeszłym roku wyniosło niecałe 6%, a aż 41% ludzi zatrudnionych jest w rolnictwie lub branżach pośrednich.

12232693_10208039429852476_6553627372004945757_oRozmawiałem z paroma Indonezyjczykami o ich kraju, jego kondycji i problemach. Cała trójka jako pierwszy problem bez chwili zastanowienia wymieniła korupcję. Wprawdzie zgodnie z raportami Transparency International Indonezja w tej materii wciąż się poprawia (w 2004 r.: 133 miejsce na 145 krajów; w 2014 r.: 107 miejsce na 175 krajów), a za korupcje grozi w Indonezji kara śmierci, to jednak problem ten jest powszechny. Najbardziej przykre dla mieszkańców jest chyba to, że mają świadomość problemu, ale wiedzą, że niespecjalnie można z tym cokolwiek zrobić. Jeden z nich otwarcie powiedział, że korupcja jest zakorzeniona w społeczeństwie i trzeba byłoby wybić cały naród i tworzyć go na nowo, aby ją wytępić.

11251858_10208039409451966_4441138291659299271_oJa osobiście nie miałem żadnego kontaktu z problemem korupcji, ale mogę przytoczyć krótką anegdotkę: spytałem kierowcę w Bandung, czy w Indonezji istnieje coś takiego jak prawo jazdy. Jego pierwszą reakcją była parsknięcie śmiechem, ale potem się uspokoił i odpowiedział, że w teorii to prawo jazdy jest, ale w rzeczywistości wygląda to tak, że idzie się na komisariat policji, daje się kopertę, a w zamian za nią dostaje się odpowiedni dokument uprawniający do kierowania autem.

Co do korupcji, to ponoć CFC widoczne na zdjęciu powyżej, daje cyklicznie odpowiednie koperty pierwowzorowi – KFC, aby ci nie robili problemów jeśli chodzi o używanie podobnej nazwy.

12232926_10208039432012530_4383564463941965549_oIndonezja zalicza się do jednego z tzw. azjatyckich tygrysów. Od przełomu tysiącleci ma zawrotne tempo wzrostu gospodarczego na poziomie 5-7%, prawdopodobnie ze względu na ukształtowanie systemu ekonomicznego podobnie do tego, jaki panował w kapitalistycznych Stanach Zjednoczonych. Zapytawszy, czy w Indonezji funkcjonuje podatek dochodowy, usłyszałem odpowiedź negatywną. Lekko mnie to zdziwiło, sprawdziłem i jednak funkcjonuje. Ale kwota wolna od podatku wynosi 36 milionów rupii rocznie, co przy średnim wynagrodzeniu, które rzadko kiedy przekracza barierę 3 milionów rupii miesięcznie, powoduje, że właściwie cała klasa średnia jest zwolniona z opodatkowania. Natomiast jeśli komuś wiedzie się lepiej, obowiązuje go podatek progresywny, jednak jego stawki rosną w skali 5%-15%-25% i 30% dla tych, którzy zarabiają ponad 500 milionów rupii rocznie, a więc niemalże 14-stokrotność średniego wynagrodzenia. Dla zobrazowania pragnę zaznaczyć, że w Polsce czternastokrotność średniego wynagrodzenia to ponad pół miliona złotych rocznie!

Jeśli chodzi o podatek dochodowy od osób prawnych, to jego stawka wynosi obecnie 25%, jednak w planach jest jego obniżka do 18%, „aby zwiększyć wpływy do budżetu”! Szkoda, że tak liberalne myślenie zostało na Zachodzie zapomniane.

12265696_10208039414212085_2230777961694854662_oJeśli chodzi o VAT, jego podstawowa stawka to 10%, ale właściwie wszystkie produkty pierwszej potrzeby, jak ryż czy benzyna, są z niego zwolnione. Taki system podatkowy ma oczywiście swoje konsekwencje. Nie ma rządowego programu ubezpieczeń zdrowotnych (dostęp do państwowej służby zdrowia mają właściwie tylko służby mundurowe) czy zapewnienia emerytury na starość – stąd potrzeba pomocy dzieci w stosunku do emerytowanych rodziców. Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie na ten temat, ale według mnie ten „dziki wschód” dużo poważniej traktuje obywatela niż „cywilizowany zachód”, w którym każdy jest mniej lub bardziej pielęgnowany pod państwowym parasolem.

Zdjęcie powyżej zrobione w największej fabryki papierosów na terenie kraju.

Targowanie

12265628_10208041223737322_8435379799461836726_oNieodzownym elementem podróży do azjatyckich krajów jest targowanie. Niektórzy je bardzo lubią, niektórzy w ogóle nie czują jego klimatu. Ja zaliczam się do pierwszej z tych grup, toteż bardzo chętnie wchodziłem w dysputy dotyczące cen. Generalnie handlarze, taksówkarze i inni mają system, że zawyżają cenę co najmniej o 1/3, choć niejednokrotnie cena okazała się w rzeczywistości zawyżona o 2/3. Różne są także sposoby targowania. Ja, nie lubiąc marnować czasu, najczęściej podaję swoją cenę i odchodzę. Najczęściej działa i mimo początkowej niechęci zaakceptowania ceny słyszę za sobą „okey, mister, okey!!” Dla przykładu, koszulki „I love Bali” nie kupiłem za 150 tys. rupii, która to cena była ceną wyjściową, a za 40 tys. rupii! Dodatkowo nierzadko zdarzają się sytuacje, w których po spytaniu o cenę, odpowiedź handlarza brzmi „what your price?”. To trochę utrudnia sprawę, bo de facto nie wiadomo, jaki jest punkt wyjścia targów, więc zawsze lepiej wymóc na sprzedawcy podanie jakiejś propozycji!

Na zdjęciu widać targi z taksówkarzami z lotniska. Z tego, co pamiętam, propozycja pierwszego, który mnie dorwał, oscylowała w okolicach 250 tys. rupii, a pojechaliśmy za 100 tys. rupii. Choć muszę przyznać, że powinno być jeszcze mniej, bo w pewnym momencie ja lepiej znałem drogę do hotelu aniżeli taksówkarz, będąc w mieście oczywiście pierwszy raz w życiu. Ale to też u nich jest raczej normalne. Albo odmawiają kursów, bo nie wiedzą gdzie jechać lub im się nie chce, albo błądzą 🙂

Bezpieczeństwo

12240817_10208039425692372_3697261832132113151_oNa całym terenie, który zwiedzaliśmy, czuliśmy się chyba wszyscy bardzo bezpiecznie. Po balijskich zamachach z lat 2004 i 2005 poprawiono zasady bezpieczeństwa, stąd na lotniskach każdy bagaż był prześwietlany po 2, a czasami nawet i 3 razy. Ludzie raczej też są z tych, którzy nie są rzezimieszkami. Na Bali ze względu na wyznawaną religię hinduistyczną, która przewiduje karmę za złe czyny. Ponoć wyższa przestępczość jest na islamskiej Jawie, ale nie dało się tego odczuć w czasie tak krótkiego pobytu. Na krajowych lotach ponoć zdarzają się sytuacje podrzucania narkotyków przyjezdnym, którzy są wrabiani w przemyt. Nie ukrywam, że staraliśmy się każdorazowo mieć oko na nasze bagaże, ale szczerze mówiąc nie sądzę, aby było to realne zagrożenie, a głośna egzekucja dziewięciu osób sprzed pół roku prawdopodobnie dotyczyła rzeczywistych przemytników, a nie kogoś rzekomo wrobionego.

Za niebezpieczne nie uznają również sprzedawania benzyny w butelkach stojących często na słońcu. Cała Indonezja jest usiania takimi małymi „stacjami benzynowymi”.

Polandia

11229419_10208039405651871_3572808759097454088_o
POLANDIA to „Polska” po indonezyjsku. Niektórzy z mieszkańców wiedzą, gdzie leży, niektórzy nawet wiedzą, że nasze kraje mają podobne flagi. Obecnie najbardziej rozpoznawalnym Polakiem jest Robert Lewandowski, gdyż miejscowi mocno interesują się europejską piłką nożną, choć zdarzyli się i tacy, którzy myśleli, że piłkarz Bayernu jest Niemcem. Lewandowski widocznie jednak zdetronizował Papieża Jana Pawła II z piedestału jeśli idzie o polskie ikony za granicą, którego kojarzyło już niewiele osób.
Ogólnie mam wrażenie, że Polacy są w Indonezji lubiani, choć ciężko powiedzieć, czy gdy na pytanie „Where you from?” odpowiadało się „Polandia”, to reakcja „aaa! Polandia!” była prawdziwa czy udawana. Warto bowiem wspomnieć, że taktyką typowego Indonezyjczyka na niewiedzę z pewnego tematu jest przytakiwanie rozmówcy Jedynie, co budziło pewną irytację, było mylenie naszej pięknej polszczyzny z językiem rosyjskim i dość często było trzeba prostować, skąd jesteśmy.

12248041_10208039447292912_5319014418019467225_oKiedy prowadziłem korespondencję z Polski w poszukiwaniu kierowcy na Bali, często zapominałem kasować stopki „Pozdrawiam Piotr Dobrowolski” z maili. No i widzicie, co z tego wyszło…

Naprawdę, jeśli nie wiecie, gdzie jechać, to jedźcie na Bali. Tam jest przepięknie! Wyspa niby mała, ale niezależnie od tego, na ile się na nią pojedzie, i tak będziecie czuli niedosyt. Zachęcam jednak do zobaczenia którejś z innych wysp. Każda z nich to inny świat, inni ludzie, inne wspomnienie. Tylko ryż wszędzie ten sam.

Posted by:Piotr Dobrowolski

Prawnik z wykształcenia. Podróżnik z pasji.