Marzę o tym, żeby objechać cały świat… Gdy mówimy o podróżach, to często myślimy o oderwaniu od problemów, przygodach, nowych przeżyciach, o upragnionym spokoju. Podróżowanie jest super! Dopóki nie stanie się Twoją pracą. Profesjonalny podróżnik to zawód szczególnie wymagający — zostawia się wszystko: rodzinę, przyjaciół, poukładane życie. Trzeba jechać, zrobić zdjęcia, reportaż, serial, film, zagłębić się w nieznany świat, nową społeczność, kulturę. W każdym miejscu od nowa, w każdym miejscu inaczej. Świetny sposób na ucieczkę od życia, ale średni na życie, jak mówił Tomasz Michniewicz, podróżnik i autor bestsellerowej książki „Swoją drogą”.

Nowa książka autora Samsary i Gorączki nie jest jednak użalaniem się nad swoją niedolą, nie jest też prostą książką o wyjazdach w nieznane. Wszystko zaczyna się od dwóch zdań — Zabiorę cię w dowolne miejsce na świecie. Pod jednym warunkiem – decyzję, dokąd chcesz lecieć i po co, musisz podjąć już, w tej chwili. Michniewicz zabiera w podróż trzy osoby, każdą w inne miejsce. W takie części świata, które nie pozostawiają człowieka obojętnym. Ze starym kumplem jedzie do Afryki, gdzie cały czas rządzą zabobony i magia. Z żoną do Arabii Saudyjskiej, w której życie ułożone jest według twardych, świętych praw Koranu. Z ojcem wyrusza do stolicy bluesa, Nowego Orleanu. Jedzie, by zmienić ich życie.

Te trzy historie są pełne obserwacji. Wraz ze współpodróżnikami Michniewicza poznajemy ostatni dziki lud w Kamerunie, ich życie codzienne i problemy związane z życiem w dżungli. Jak w dzisiejszym świecie podobne plemiona wciąż mogą funkcjonować i jak żyją w zupełnym oderwaniu od cywilizacji? Poznajemy od środka zasady panujące w Arabii Saudyjskiej, jak podchodzą do nich mieszkańcy Królestwa, co doceniają i czego pragną tak bardzo, że mogą złamać prawo, nawet gdy grozi im kara śmierci. Nowy Orlean, miasto tętniące muzyką, zaskoczy nas ilością i różnorodnością ludzi, którzy szukają tu początku swojej muzycznej kariery. Tu czas się zatrzymał, a blues jest wiecznie żywy. Dla trójki zabranej przez Michniewicza są to podróże do zupełnie innych światów, w których żyje się na innych zasadach. Autor nie ocenia kultur czy zachowań osób, które spotyka na swojej drodze. Stara się je zrozumieć, a każdą sytuację przedstawić tak, jak widzą ją zarówno ludzie, z którymi podróżuje, jak i mieszkańcy każdego z miejsc. Równocześnie na osobach, które zabrał w podróż czasem nie zostawia suchej nitki.

Z książki Michniewicza wyłania się opis faktycznej pracy zawodowych podróżników. To nie są płatne wczasy. To ciężka i zajmująca robota, która wpływa na całe życie. Zarówno podróżnika, jak i ludzi dookoła niego. Podczas opisanych wypraw próbuje przedstawić swoim bliskim to, czym się zajmuje, pokazać inny, swój, styl życia. Te trzy wyjazdy stają się przede wszystkim przyczyną do przemyśleń o właściwej drodze dla siebie.

Można też odnieść wrażenie, że ta książka miała być czymś innym, gdy autor zaczynał nad nią pracę i w momencie, gdy ją kończył. Każda historia jest opowiadana przez Michniewicza zdecydowanie z innej perspektywy. Pomiędzy niesamowitymi historiami z podróży, obserwujemy zmiany w podejściu autora do ludzi i do niektórych aspektów swojego życia. Jeśli jednak ktoś szuka tu jasnych porad czy prostych recept na szczęście, to się zawiedzie. Swoją drogą zmusza do przemyśleń i zadania sobie podobnych do Michniewicza pytań. Nawet jeśli z podróżami ma się niewiele wspólnego.

Swoją drogą to tak naprawdę książka o próbie wyboru między kilkoma ważnymi dla autora rzeczami w życiu. Wszystko wpisane jest w wyprawy w miejsca zapierające dech w piersiach, jednak w pewnym momencie podróże schodzą na dalszy plan. Ale nie przestaje być ciekawie.

Posted by:Marcin Gierbisz

Od dziecka mam niezwykłą supermoc, ale jeszcze jej nie odkryłem. W wolnych chwilach pracuję ze startupami. Czasem czytam gazety w językach, których nie rozumiem.