teatr_int
— Trzymamy go w magazynie, bo może jeszcze kiedyś się przyda — mówi Pan Ochroniarz. Przed nami, po drugiej stronie sali, pod stertą najróżniejszych znaków, ozdób i części scenografii kryje się znak Solidarności.

Jesteśmy w pracowni rekwizytów Teatru Wielkiego. Jest tu między innymi noga ogromnego bobasa, niedźwiedź, który już od wejścia straszy wszystkich, którzy tu wchodzą, reprodukcja Dawida (prawie jak spod dłuta Michała Anioła) czy właśnie znak Solidarności. Wszystko to zostało wytworzone specjalnie na potrzeby teatru.

— Zrobiliśmy ten napis dawno temu, na jeden ze zjazdów, i jakoś nikt nie miał serca go wyrzucić.

Co sezon pracownia rekwizytów produkuje dziesiątki przedmiotów, które często potrzebne są tylko przez kilka dni w roku. Większość z nich czeka na swoją lepszą przyszłość na poddaszu teatru, do którego wjechaliśmy właśnie przestronną windą. Przestronną… Jakby ktoś chciał, to mógłby w niej urządzić sobie kawalerkę. I jeszcze znalazłoby się miejsce na samochód. Kawalerka z garażem w jednym. Dla oprowadzającego nas Pana jest to jeden z podstawowych środków transportu po zapleczu Teatru (Naprawdę) Wielkiego.

— Nigdy nie miałem czasu na zwiedzanie wszystkich korytarzy. — stwierdza po godzinie oprowadzania — Jest ich zbyt wiele.

Posted by:Marcin Gierbisz

Od dziecka mam niezwykłą supermoc, ale jeszcze jej nie odkryłem. W wolnych chwilach pracuję ze startupami. Czasem czytam gazety w językach, których nie rozumiem.